Powstał w miejscu, gdzie stała forteca, a w jego wnętrzu mieścił się pokój książęcy, był czwartym tego rodzaju obiektem w Gdańsku, ale stał się najważniejszym. 30 października skończy 125 lat – dworzec Gdańsk Główny, bo o nim mowa, niedawno przeszedł przebudowę.
Od początku swojego istnienia miał być dumą Gdańska. Bo choć kolej dotarła do miasta nad Mołtawą w 1852 roku, to tak naprawdę – pomimo posiadania wcześniej wybudowanych dworców – gdańszczanie i miejscowe władze czuli olbrzymi niedosyt. Brakowało budynku, który będzie oddawał powagę Gdańska i będzie jednocześnie reprezentacyjny.
Kolej u bram
Brak okazałego dworca wiązał się z tym, że Gdańsk jako ważny ośrodek gospodarczy i miasto był fortecą! Fortyfikację rozbudowywano od średniowiecza, modernizując i dodając do nich kolejne elementy, zgodnie z obowiązującą w danym okresie techniką wojskową. Stąd, gdy kolej pojawiła się u „bram” miasta, to dosłownie przez nie przejechała i to przez most zwodzony (obrotowy). Tory poprowadzono przez ufortyfikowaną bramę kolejową w pobliżu bastionu Żubr do wnętrza twierdzy i dalej do stacji czołowej Gdańsk Brama Niżna (Leege Tor Bahnhof), gdzie na wyspie Smolarnia powstał sporych rozmiarów dworzec w historyzującym stylu nawiązującym do gotyku angielskiego. Lokalizacja stacji nie była zbyt szczęśliwa, z uwagi na niewielkie możliwości jej rozbudowy. W 1867 roku otwarto drugą stację w Gdańsku z dworcem Brama Wyżna (Hoche Tor Bahnhof) na nowo wybudowanej linii łączącej Bramę Oruńską z Nowym Portem. To rozwiązanie również nie do końca spełniła oczekiwania podróżnych, gdyż obiekt zbudowano po zewnętrznej stronie fortyfikacji. Sam budynek do reprezentacyjnych bynajmniej nie należał – ten przeznaczony dla podróżnych był drewniany, o konstrukcji szachulcowej (w tej strefie fortyfikacji prawo nie dopuszczało budynków stałych) i zaledwie parterowy! Jego znaczenie stopniowo rosło w szczególności po uruchomieniu w 1870 roku drugiej linii kolejowy łączącej Gdańsk ze Szczecinem (przez Słupsk i Koszalin). I już prawie się udało, ale plany rozbudowy z 1872 i 1880 roku dworca Bramy Wyżynnej spaliły na panewce, bo zablokowały je władze wojskowe. Jednak wszystko wkrótce miało się zmienić, bo paradoksalnie, nastąpił przełom w… technice wojskowej!
Granaty burzące w służbie kolei
Wynalezienie prochu bezdymnego i w konsekwencji nowej amunicji burzącej o większym zasięgu i sile kruszącej spowodowały, że fortyfikację straciły na większym znaczeniu. Ten przełom spowodował, że władze wojskowe zezwoliły na rozbiórkę fortyfikacji od zachodu i północy Gdańska. W praktyce otworzyło to drogę do budowy wymarzonego przez gdańszczan Dworca Głównego. Prace koncepcyjne trwały pomiędzy 1888 a 1891 rokiem. Ostatecznie zdecydowano, że nowy dworzec zastąpi Hochetorbahnof, a jego budynek główny stanie w miejskiej fosie! Zanim jednak powstał nowy budynek dworca, po niwelacji terenów i zasypaniu fosy, powstał nowy układ torów i peronów, a także dworzec w konstrukcji szachulcowej – Central Bahnhof, w którym miała odbywać się obsługa podróżnych, aż do zakończenia prac nad nowym, reprezentacyjnym gmachem. Otwarcie dworca tymczasowego nastąpiło 1 sierpnia 1896 roku i wtedy ruch pasażerski przestały obsługiwać dotychczasowe dworce Leege Tor Bahnhof i Hoch Tor Bahnhof. Projekt nowego kompleksu dworca opracował zespół architektów, w którego w skład weszli Alexander Rüdell, Paul Thoemer i gdańszczanin Georg Cuny.
Gwiazda gdańskich pocztówek
Budowa budynku nowego dworca trwała cztery lata, a jego otwarcie nastąpiło 30 października 1900 roku. Od początku nowoczesny dworzec spełnił marzenia i ambicję gdańszczan, czego odzwierciedleniem było to, że stał się swoistą gwiazdą gdańskich pocztówek! Trudno się temu dziwić, gdyż nowy dworzec wybudowany w stylu neorenesansu gdańskiego, zwany również budynkiem powitalnym, prezentował się nadzwyczaj imponująco. 48-metrowa strzelista wieża zegarowa zwieńczona dekoracyjnym hełmem (pierwotnie również wieża ciśnień), wysoki na 18 metrów hol główny, bogato zdobiona wykonana z cegły elewacja z detalami z piaskowca, a także olbrzymie witraże hali głównej robiły olbrzymie wrażenie! Nawet dach dworca odznaczał się wyjątkowością – pokryto go układaną w geometryczne wzory wielobarwną dachówką, a na szczycie hali głównej umieszczono dwie skrzydlate ośki – symbole, albo jakbyśmy dziś to nazwali – logotypy transportu kolejowego. Nic dziwnego, że Gdańsk Główny, stał się inspiracją dla innych tego typu obiektów. Na początku XX wieku powstały bliźniacze dworce w Krefeld (neogotyk), Colmar (neorenesans), Bad Homburg (neorenesans), Wiesbaden (neobarok), Luksemburgu (neobarok), Straslund (neogotyk) i Opolu (neorenesans). Dworzec Gdańsk Główny stał się również inspiracją dla wybudowanego w latach 80. XX wieku japońskiego pałacu ślubów w miejscowości Imarii. Budynek „Imari Stations Bell” według projektu architekta Hiro Shirakawy działa nieprzerwanie od 1984 roku.
Tam, gdzie król chadzał piechotą
Wnętrze dworca również miało reprezentacyjny charakter. Najważniejszą przestrzenią był hol z kolebkowym sklepieniem. Poza witrażami zachwyt budziły w nim detale, w tym herby pomorskich miast oraz witryny pomieszczeń. Po jego południowej stronie znajdowały się m.in. przechowalnia bagażu, pomieszczenia portiera i policji, a po północnej – kasy biletowe i toalety, a także dwa korytarze dzielące ruch na miejski i dalekobieżny. Pomiędzy nimi mieściły się osobne poczekalnie dla pasażerów 4. i 3. klasy, rozdzielone bufetem i pokojem dla kobiet, od poczekalni 1. i 2. klasy. Poza nimi na dworcu znajdowały się kawiarnia, telegraf i pomieszczenia dla obsługi technicznej. Nie zapomniano również o specjalnym pokoju książęcym. Znajdował się on w południowo-zachodnim narożniku dworca i był poprzedzony przedpokojem, a także portykiem (który przetrwał do dziś). W jego sąsiedztwie znajdowała się również prywatna toaleta. Niestety, z dawnego pokoju książęcego nie zachowały się żadne relikty. Z historii wiemy, że w Cesarstwie Niemieckim takich pokoi było około 300. Powstawały one wraz z rozwojem kolei na dworcach niczym grzyby po deszczu. Zwykle, tak jak w Gdańsku, umiejscawiano je w narożniku budynku. Często odznaczały się one bogatym wystrojem wnętrza z motywami heraldycznymi, czego dobry przekładem jest choćby Sala Cesarska na wrocławskim Dworcu Głównym. Czy Gdańsk kiedykolwiek odwiedził cesarz Wilhelm II? Tego nie wiemy. Jednak jeszcze przed wybuchem I wojny światowej dworzec nieco rozbudowano w kierunku północnym. Zyskał on nowe, większe pomieszczenie telegrafu, a także salę restauracyjną, którą doświetlono za pomocą olbrzymiego świetlika o średnicy około 7 metrów.
Dworzec z szat obdarty
Przez pierwsze 45 lat istnienia dworzec Gdańsk Główny omijały większe nieszczęścia. W 1945 roku w wyniku działań wojennych spaleniu uległ dach budynku nad holem oraz częścią, gdzie mieściły się poczekalnie i restauracja. Odbudowa dworca po wojnie trwała trzy lata. Nie przywrócono jednak spadzistych dachów na częścią północną, a zamiast witraży w holu wstawiono zwykłe szkło. Natomiast orła pruskiego na elewacji frontowej zastąpił herb Gdańska. Na szczęście podczas działań wojennych nie zniszczono kolebkowego sklepienia nad holem. Jednak jak się później okazało, zniszczenia drugiej wojny światowej były niczym w porównaniu z tym, co mogło się wydarzyć i częściowo wydarzyło się później. Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku gdański dworzec nieomal nie padł ofiarą planów przebudowy centrum Gdańska. Rozważano jego wyburzenie i postawienie w tym miejscu nowego modernistycznego i kubistycznego dworca. Na szczęście te ambitne plany skończyły się fiaskiem, ale i tak w latach 1961-63 „zabito” historyczne wnętrze budynku, usuwając z niego niemal cały wystrój, w tym herby miast pomorskich, wzorzyste kafle oraz drewniane stropu. Ustąpiły one miejsca nowemu, „nowoczesnemu” wystrojowi. Podobny los spotkał wiele historycznych dworców w ramach przygotowań do jubileuszu 1000-lecia Polski, w tym wspomniany już wcześniej Wrocław Główny. Dodatkowym ciosem dla wnętrz dworca był pożar budynku w grudniu 1970 roku. O tym wydarzeniu opowiada list w butelce, który odnaleziono podczas prac murarskich podczas ostatniej przebudowy dworca. Na oryginalnym blankiecie telegramu anonimowy autor napisał - Budynek został spalony w dniu 14 grudnia 1970 r. w czasie strajków przez Stocznię Gdańską. Remont przeprowadziła brygada z Gdańskie Przed. Robót Elewacyjnych. Gdańsk Styczeń 1971 roku. Mogłoby się wydawać, że będzie to ostatnie smutne wydarzenie dotyczące wnętrz dworca. Jednak na początku lat 90. XX wieku rodzący się kapitalizm wymusił kolejną przebudowę wnętrz w latach 1992-1995. Chodziło o to, żeby maksymalnie wykorzystać przestrzeń dworca na punkty handlowe. Zaburzyła ona całkiem układ przestrzenny dworca. W holu pojawiła się antresola. Podobne rozwiązania zastosowano wtedy na m.in. na dworcu w Białymstoku. Wydawało się, że już nigdy wnętrze Gdańska Głównego nie odzyska utraconego piękna.
Światełko w tunelu
Na szczęście miało być jednak inaczej. W 2013 roku nastąpiły pierwsze zmiany. W czasie estetyzacji zlikwidowano wybudowaną w latach 90. XX wieku antresolę, dzięki czemu hala dworca znów nabrała przestronności. Aczkolwiek prawdziwe zmiany miały dopiero nadejść, gdyż przebudowa budynku w 2016 roku została wpisana do Programu Inwestycji Dworcowych PKP S.A. na lata 2016-2023. Wtedy też postanowiono, że Gdańsk Główny ma odzyskać swój historyczny blask, a inwestycja będzie najważniejszą ze wszystkich realizowanych w tym projekcie. Prace nad dokumentacją projektową, której częścią architektoniczną zajął się zespół architektów Polskich Kolei Państwowych, trwały kilka lat. Ostatecznie kontrakt z wykonawcą robót budowlanych podpisano pod koniec lata 2019 roku. Prace miały przywrócić nie tylko historyczne detale, ale również sprawić, że dworzec stanie się przestrzenią przyjazną dla wszystkich pasażerów, w tym osób z niepełnosprawnościami czy rodziców z dziećmi. Poza środkami własnymi inwestycja została dofinansowana ze środków unijnych z Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Dzięki środkom na inwestycję, która kosztowała ostatecznie około 120 mln złotych, dworzec odzyskał swoje utracone piękno.
W poszukiwaniu utraconego!
Pierwszą jaskółką zwiastującą renesans gdańskiego dworca były witraże. Idea przywrócenia dwóch najważniejszych w holu pojawiła się już w latach 90. XX w., ale ambitny plan ich odtworzenia z przychodów z reklam umieszczonych w bocznych szkleniach holu nie powiódł się. Udało się to zrobić dopiero ponad 20 lat później, podczas niedawno zakończonej inwestycji. Było to trudne zadanie, gdyż pierwotne witraże wyprodukowano w Hamburgu (uległy one zniszczeniu podczas II wojny światowej), ale nie zachowała się po nich żadna dokumentacja archiwalna. Przy ich rekonstrukcji posiłkowano się zdjęciami i pocztówkami z okresu do 1945 roku. Analizowano je przy użyciu technik komputerowych. Projekt konsultowano także z historykami sztuki oraz specjalistami zajmującymi się na co dzień witrażami. Ciekawym rozwiązaniem przyjętym przez ekspertów było umieszczenie w okrągłych polach największych półrozet holu motywów występujących w przestrzeni Gdańska, a przy wykonaniu detalu oprzeć się na flamandzkich wzornikach Cornelisa Florisa de Vriendta oraz innych autorów, do których nawiązywali projektanci budynków użyteczności publicznej na przełomie XIX i XX wieku. W nową symbolikę witraża od frontu budynku wpleciono takie motywy jak herb Gdańska, głowy lwów oraz głowę króla, a także głowy uosabiające cztery pory roku, co w zamyśle artysty ma ukazywać dawne, silne i potężne miasto Gdańsk, będące perłą w koronie polskich miast, które pozostaje otwarte dla przyjezdnych o każdej porze roku. Drugi z witraży, umieszczony w elewacji od strony peronów, odnosi się poprzez swoją symbolikę do kolei. W okrągłych polach umieszczono „ośkę”, czyli skrzydlate koło od dawna łączone z transportem kolejowym, które symbolizuje moc i szybkość, co dodatkowo podkreślono, umiejscawiając głowy postaci przedstawiające cztery żywioły: ogień, powietrze, ziemię i wodę. Kolej jest w tym konstrukcie myślowym, dzięki umiejscowieniu w jednym z pól głowy królowej, postrzegana jako królowa transportu, która łączy, zbliża, ochrania i daje bezpieczeństwo. Projekt pozostałych witraży bocznych oparto o geometryczne wzory z motywami kwietnymi, które umieszczono w okrągłych polach.
Witraże, które wkomponowane w elewacje gdańskiego dworca, wykonano w specjalistycznym warsztacie zgodnie ze sztuką. Do ich stworzenia wykorzystano tak zwane szkło katedralne – bezbarwne oraz barwione na kolory takie jak: jasna, średnia i ciemna słomka; jasna i ciemna zieleń oraz czerwień. Kolory wróciły nie tylko do wielkich półrozet w holu, ale również na dach dworca. Nowy poszycie wykonano z ceramicznej dachówki z zygzakami w kolorze żółtym i zielonkawym. Podczas przebudowy odtworzono również spadziste dachy z wieżyczkami pokrytymi blachą miedzianą na północnym skrzydłem budynku, ale nie przywrócono jednego herbu…
Nie było Sobowidza
...chodzi o herb Sobowidza, który rzekomo miał znajdować się pośród ośmiu herbów miast pomorskich znajdujących się w holu głównym. I choć znalazł się w pierwotnym zarysie prac konserwatorskich to z niego zrezygnowano, gdyż okazało się, że ani w 1900 roku, ani obecnie ta niewielka miejscowości, którą istnienie odnotowano już w kronikach z XII wieku, a w której Krzyżacy w XIV wieku wznieśli zamek z fosą, nie posiadała herbu. Z ośmiu, które dziś możemy zauważyć w holu, pięć ma potwierdzenie historyczne – to znajdujące się na północnej ścianie emblematy – Chojnic, Tczewa, Słupska i Kościerzyny oraz na południowej – herb Kwidzyna. Część z nich jest doskonale widoczna na fotografii holu z początku XX wieku (poza Kościerzyną, na którą natrafiono na jednym z rysunków technicznych). Niestety, dzięki temu zdjęciu, ze względu na perspektywę, nie udało się ustalić ostatnich trzech. Nie wspominają o nich również żadne inne znane dokumenty. Dlatego dobrano je w oparciu o lokalizacje oddziałów Konigliche Eisenbahndirektion (Królewska Dyrek Kolei - KED). Na trzech „wolnych” kartuszach umieszczono zatem herby Gdańska, Lęborka i Szczecinka. Co prawda wcześniej wspomniany Kwidzyn nie pasuje do tej układanki, ale z jakichś ważnych, nieznanych obecnie powodów, uwypuklono jego wagę dla świata kolei na początku XX wieku. Oczywiście poza herbami odtworzono kartusze. Na każdym z nich znalazła się głowa Hermesa – posłańca Zeusa i gońca Bogów wywodzącego się z mitologii greckiej. Ten na gdańskim dworcu posiada swoje atrybuty - kaduceusz, czyli podróżny kapelusz ze skrzydłami (petasos).
123 lata historii
O elementach, które wróciły na gdański Dworzec Główny, można by opowiadać jeszcze długo. To dębowe witryny w holu dworca czy drewniane, zdobione sufity w dawnych poczekalniach 3. oraz 1. i 2. klasy. Na ścianach w niektórych miejscach znajdziemy również oryginalne detale, które pozostawiono i wyeksponowano. Wśród nich oryginalną lastrykową posadzkę przy klatce schodowej w południowym skrzydle czy gzyms na dawnym dziedzińcu wewnętrznym, a dziś atrium z windą. Zainteresowanie podróżnych mogę wzbudzić również „schody donikąd” ustawione w narożu atrium, które stanowiły część oryginalnej kręconej klatki schodowej prowadzącej do 48-metrowej wieży. Z kolei na wieży znajduje się oryginalny zegar z olbrzymi tarczami i wskazówkami. Co prawda dziś jest on ustawiany automatycznie, ale jego serce stanowi ten sam oryginalny mechanizm co 123 lata temu! Ostatnia przebudowa, po której dworzec otwarto 31 lipca 2023 roku, sprawiła nie tylko, że kolejowa perła Gdańska odzyskała historyczny blask. Budynek stał się również nowoczesną, komfortową, dostępną i bezpieczną przestrzenią dla około 13,5 miln pasażerów, którzy korzystają z niego co roku.
Dworzec ma swojego patrona
5 grudnia 2023 roku Gdańsk Główny otrzymał imię Mieczysława Jałowieckiego, stając się wówczas szesnastym dworcem kolejowym, który m swojego patrona. W uroczystości nadania imienia dworcowi wzięli udział również Andrzej Jałowiecki, prawnuk Mieczysława Jałowieckiego, wraz z innymi przedstawicielami rodziny oraz reprezentanci środowisk społecznych, kulturalnych, politycznych i administracji publicznej. Patron dworca Gdańsk Główny, Mieczysław Jałowiecki (1876-1962), to polski ziemianin, agronom i dyplomata. W latach 1919-1920 był generalnym delegatem Ministerstwa Aprowizacji oraz przedstawicielem rządu polskiego w Gdańsku. Do jego zadań należało m.in. przyjmowanie w porcie gdańskim statków z amerykańską pomocą żywnościową oraz organizacja biura paszportowego wydającego wizy do Polski. Natomiast nieoficjalną misją Jałowieckiego był wykup nieruchomości na terenie Gdańska w celu wzmocnienia pozycji Polski w tym mieście. Dzięki jego działaniom liczne tereny w różnych częściach Gdańska zostały nabyte przez Polaków i spółki z polskim kapitałem. Najbardziej spektakularnym zadaniem Mieczysława Jałowieckiego było opracowanie i przeprowadzenie operacji zakupu dla Polski terenów na Westerplatte.
Tekst i zdjęcia: Biuro Komunikacji PKP S.A.












